Strona główna Strona główna O nas Kontakt Administracja
Wydarzenia
Wydarzenia
wyborczy_wywiad
Wywiad
Na celowniku
Na celowniku
Wybory 2005
Wybory 2005
Œwiat
Swiat
Polityczny kompas
Kompas
Słownik
Słownik
Galeria
Galeria
Polityczny humor
Humor
Forum
Forum
Start | Sondaże | Z życia partii | Komisje śledcze | Wstąp do partii | Ciekawostki | Nasze ankiety | Linki | Uczelnie |
Szukaj w serwisie:


Rozmowy o polityce.

źr: zw.com.pl
Dwa miliony zapomnianych
(11-04-2006)

Polacy w Niemczech Stanowią potężny elektorat, równy wysiedleńcom ze Związku Wypędzonych
Ze Zbigniewem Kosteckim, prezesem Kongresu Polonii w Niemczech, rozmawia Piotr Cywiński "ŻW"


Czy istnieje Polonia w Niemczech?

A kim my jesteśmy?


Niemcami, którzy przyznają się do polskiego pochodzenia.

I tu dotyka pan sedna sprawy: Polonia istnieje i to duża, jest coraz lepiej zorganizowana i wreszcie zaczyna być zauważana przez władze w RFN i w Polsce. Naszym głównym reprezentantem stał się powołany w 1998 roku Konwent Polonii Niemieckiej. Nie zmienia to faktu, że Niemcy w Polsce mają status mniejszości narodowej, a my nie. Bo tak zostało to zapisane piętnaście lat temu w tzw. traktacie dobrosąsiedzkim. Polscy negocjatorzy przystali na wymazanie Polonii ze struktury społecznej w RFN. Zostaliśmy sprzedani. Przypomnę, że nawet Hitler rozwiązał Polonię i skonfiskował jej mienie w III Rzeszy dopiero rok po rozpoczęciu wojny… Dziś mamy Polonię widmo: niby jest, niby jej nie ma. Tymczasem niemiecka mniejszość od lat otrzymuje z obu stron wielomilionowe dopłaty i korzysta z wielu przywilejów, m.in. zniesienia dla jej politycznych przedstawicieli pięcioprocentowego progu wyborczego. Chcę podkreślić, że Polonii w Niemczech nie tworzą wyłącznie Niemcy przyznający się do polskich korzeni, bo w RFN żyje 380 tys. Polaków legitymujących się tylko polskimi paszportami, jest wielotysięczna grupa posiadaczy dwóch paszportów i nowa emigracja zarobkowa – 80 tys. oficjalnie zarejestrowanych firm jednoosobowych. Ale, nie ukrywam, znajdujemy się w trudnej sytuacji. Zapis w traktacie jest dla nas bardzo krzywdzący. Tę sytuację wykorzystują m.in. Niemcy mówiący po polsku, którzy wchodzą w nasze organizacje i starają się dezorganizować ich działalność.


A gdzie byli wasi reprezentanci podczas negocjowania traktatu?

Można powiedzieć, że nasze organizacje to przespały. Po prostu nikomu nie przyszło do głowy, że nowy rząd wolnej Polski zapomni o polskiej mniejszości. Wylano nas z kąpielą i uznano argumenty strony niemieckiej, że mniejszości stanowią grupy etniczne. Nikt nie odwołał się do sytuacji sprzed wojny, że np. w Zagłębiu Ruhry mieszkało wiele pokoleń Polaków. W efekcie prawa mniejszości w RFN mają Synti i Romowie, choć nie byli zwartą grupą narodowościową, a my nie. Istniejąca asymetria wynika też z lekceważenia nawet tych traktatowych zapisów: artykuł 20 stawia znak równości między Niemcami w Polsce i Polakami w Niemczech. Tymczasem gdy się idzie np. w sprawie polskiej szkoły do urzędu w Krefeld, to oni mówią: nie jesteście mniejszością. My odwołujemy się do traktatu, a oni swoje: gut, ale wy nie jesteście mniejszością. I jest po rozmowie…


Może dlatego, że nie umieliście stworzyć znaczącej siły? Kilkanaście lat temu na spotkaniu założycielskim Kongresu Polonii, który miał reprezentować wszystkie organizacje, były dzieci w strojach krakowskich, był hymn, ksiądz i ambasador, tylko woli porozumienia nie było…

Bo zawsze byliśmy przedmiotem gry. Najpierw Niemcy mówili, stwórzcie jeden naczelny organ, a gdy go powołaliśmy, odmówiono nam prawa występowania w imieniu całej Polonii, z uzasadnieniem, że każda organizacja ma sama dbać o swoje interesy.


Reprezentacji uzurpujących sobie prawo do mówienia w imieniu wszystkich organizacji było kilka. Dziś także jest Konwent i na przykład Polska Rada w Niemczech.

To, niestety, też prawda. Nasz Kongres, mimo wszystkich zawirowań przetrwał próbę czasu. Początkowo skupiał aż 70 organizacji. Gdy je zweryfikowałem, zostało 30. To nie są już jakieś kanapowe towarzystwa paru gości, lecz związki, które rzeczywiście prowadzą statutową działalność. Niektóre z nich, o tak wielkiej tradycji jak np. Związek Polaków w Niemczech czy Zgoda, borykają się z wewnętrznym kryzysem. Ich problemy także narosły m.in. z braku dostatecznego poparcia z kraju. Polonia europejska jest u nas zapomniana, a niemiecka w szczególności. W Warszawie powtarza się z uporem maniaka, że jesteśmy skłóceni. To nieprawda. Konflikty i kontrowersje występują wśród Polonii USA, Kanady, Wielkiej Brytanii, że nie wspomnę o Białorusi i Ukrainie. Tak samo, jeśli nie bardziej, skłócona jest polska scena polityczna, a my jesteśmy częścią Polski, jej zwierciadlanym odbiciem.


Będzie lustracja w waszych szeregach?

Istnieją takie żądania. Jeszcze kilka lat temu byłem „za”. Obecnie nie jestem jej wrogiem, ale uważam, że to musztarda po obiedzie. Skoro w Polsce pierwsi sekretarze PZPR stali się wzorcowymi ministrantami, dlaczego my mamy narażać nasze środowiska na dodatkowe wstrząsy? Następuje zmiana pokoleniowa i wraz z nią ten problem przestanie istnieć. Niemcy dokonali lustracji w stosownym czasie, konsekwentnie i w białych rękawiczkach. My zostaliśmy z ręką w nocniku historii i teraz musimy z tym żyć, bo Polonii potrzebna jest dziś ponad wszystko jedność i zgoda.


W waszym środowisku pojawiają się również żądania renegocjacji polsko-niemieckiego traktatu.

Moim zdaniem jest to już niemożliwe, bo trzeba by było cudu: niesamowicie silnych struktur organizacji polonijnych i absolutnego poparcia z Polski, czego nigdy nie mieliśmy i pewnie nie osiągniemy. Dziś powinniśmy skoncentrować się na wyegzekwowaniu zapisów traktatowych. Jednym z warunków jest nadanie Polonii większej rangi w Polsce. Od lat walczę o stworzenie stałej grupy, która nie będzie zmieniała się w zależności od wyborów. W RFN mniejszości niemieckie za granicą pozostają w gestii Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. W wydziale K2 wiedzą nawet o tym, gdy ktoś kichnie na Śląsku. My mamy w Polsce komisje: sejmową, senacką, przy prezydencie, naszymi sprawami zajmuje się MSZ i pozarządowa wspólnota – czyli wszyscy i nikt. Dlaczego polskie MSW nie stworzy na wzór RFN kompetentnej grupy, która będzie orientowała się, co w trawie piszczy? Wie pan, kto do tej pory miał najlepsze rozeznanie co do Polonii? Pani Wanda Witter, sekretarka z Senatu, która, niestety, odeszła na emeryturę. Ostatnio spotkaliśmy się w Berlinie z prezydentem Lechem Kaczyńskim. Bardzo zainteresował się Polonią, ale jego wiedza o nas była – powiedzmy – dość ograniczona… Tymczasem my stanowimy wśród wyborców w RFN potężną grupę, równą wysiedleńcom ze Związku Wypędzonych, gdyż liczba ludności mającej różne koneksje z Polską szacowana jest na dwa miliony. Możemy tworzyć naprawdę silne lobby.


Czemu niemieccy Polacy nie kandydują do Bundestagu czy parlamentów krajowych? Turcy też nie mają statusu mniejszości, a zdołali ulokować tam swoich posłów…

Właśnie dlatego, że jesteśmy osamotnieni, że znikąd nie mamy poparcia, oparcia, że nie mamy pieniędzy…


…ani silnej struktury organizacyjnej.

Ta sytuacja już się zmienia. Jak mówiłem, Konwent Polonii zaczyna być wreszcie dostrzegany. Nadal jednak borykamy się z prozaicznymi trudnościami. Do tej pory nie otrzymaliśmy złamanego grosza nawet na utrzymanie biura Kongresu, który skupia większość organizacji wchodzących w skład Konwentu. Koperty i znaczki na listy kupowaliśmy ze składek lekarzy, członków Polskiego Towarzystwa Medycznego w RFN. W tym roku po raz pierwszy dostaniemy 42 tys. euro, które udało nam się załatwić w Berlinie. Polskie organizacje otrzymają ogółem na swe projekty kulturalne 250 tys. euro. To śmieszna suma w porównaniu z funduszami, jakimi dysponują Niemcy w Polsce, ale i tę sobie cenimy. To pierwszy krok w dobrym kierunku. Zaczynają się z nami liczyć także niemieccy politycy. Kilka dni temu spotkaliśmy się z socjaldemokratami z SPD. Chadecy z CDU, podobnie jak prezydent Horst Köhler, mimo naszych próśb na razie nie mają dla nas czasu. Nie załamujemy rąk i robimy swoje. Wkrótce obejmę przewodnictwo w Konwencie. Moim celem jest pogłębienie weryfikacji polskich organizacji i ich konsolidacja. Ale bez wsparcia z kraju nasz społeczny awans w RFN będzie trudny, a może nawet niemożliwy.

Artykuł udostępniony przez:
Życie Warszawy


Skomentuj ten artykułdrukuj
wyślij znajomemu
 
Inne artykuły z tego działu:
• [ŻW] Adwokaci oburzeni projektem Ministerstwa Sprawiedliwości11-10-2006
• Jest pewne ryzyko, ale to najlepsze wyjście10-07-2006
• Odleciała do Boeinga06-07-2006
• Kaczyński raz jest za, a raz przeciw lustracji05-07-2006
• Naraziła się wielu esbekom03-07-2006
• Rząd jest za mało aktywny03-07-2006
• Teczka Gilowskiej mogła zostać sfałszowana30-06-2006
• Sprawa Gilowskiej może być prowokacją służb30-06-2006
• Możliwe, że pojawi się ktoś nowy28-06-2006
• Znałem ją tylko z telewizji28-06-2006
• Politycy, konstytucja to nie worek kartofli!26-06-2006
• Liga pójdzie z PiS albo z Wierzejskim26-06-2006
• Pilot za dwa miliony dolarów22-06-2006
• Wielkie błędy pokolenia KOR19-06-2006
• Wypowiedzi Wojciecha Wierzejskiego są skandaliczne14-06-2006
• Macierewicz: UOP nas skłócał10-06-2006
• Karierowicz przemocy09-06-2006
• Nadejdzie taki czas, że Niemcy nas wykupią06-06-2006
• Giertych i Lepper nie chcieli wiwatować05-06-2006
• Prezes Kaczyński dla ŻW: Rzucam hasło nowego przyspieszenia03-06-2006

Najczęściej czytane artykuły:
Ostatnio komentowane artykuły:
Dziś: Niedziela, 01.08.2010
Do końca roku: 152 dni
Imieniny obchodzą: Nadia, Justyna, Piotr
Artveo

Kalendarz wyborczy
Sierpień 2010
PnWtŚrCzPiSoNi
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031

W dniu dzisiejszym nie odbywają się posiedzenia sejmu i senatu

Newsletter wyborczy
Wpisz swój adres e-mail jeśli chcesz być informowany o nowościach w naszym serwisie.


Zapisz się   Wypisz się

Czym jest RSS?
Reklama
MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ
Cytat tygodnia
Lech Wałęsa, 20.06.2007

"Jedno tu tylko słowo pasuje: s...syn" (dot. wypowiedzi Lecha Kaczyńskiego w France 24, który uznał, że w połowie lat 90. Lech Wałęsa był większym zagrożeniem dla demokracji niż Aleksander Kwaśniewski).

Galeria

Karykatura - Sierpień
Nasza sonda
Z jaką partią PO powinno stworzyć koalicję rządową?
PiS
LiD
PSL
z nikim

Linki sponsorowane
Artveo na FACEBOOK! Zostań fanem Artveo już teraz!
zostań fanem
Artveo.pl Fotografujesz? malujesz? projektujesz? Wejdź koniecznie!
artveo.pl
Redin - Projektujemy naprawdę ładne strony www
http://www.redin.pl
Czy wiesz że...?
Plan Hausnera - to plan naprawy finansów publicznych Rzeczypospolitej autorstwa byłego wicepremiera oraz ministra gospodarki i pracy Jerzego Hausnera. Plan został przyjęty przez rząd Leszka Millera 27 stycznia 2004 roku .....
Twoje uwagi
Czekamy na Państwa propozycje...

Twój adres email:
Poleć znajomemu
Adres e-mail:

PARTNERZY: Fakty IKF-Polska Obywatel VIP ZYCIE
dodaj do ulubionych
startuj z nami
Copyrights © 2006 Wyborczy.plWszelkie prawa zastrzeżone.
do góry do góry
Wyborczy.pl - i wszystko jasne! Polskie Centrum Polityczne. Polityka i politycy, wybory prezydenckie, wybory parlamentarne, sondaże.
Wszystkie zamieszczone na stronie tytuły, zdjęcia, loga i oznaczenia są znakami towarowymi, do których prawa przysługują ich autorom.

reklama w internecie

Adresy firm, Zdrowy sen, Pościel Wełniana

Strona wygenerowana w 0.032 sek.